Co ma wspólnego PRL, przepaść i zlew z Twoim działaniem?

Wiesz jakie jest powiązanie pomiędzy działaniem, a wiarą w jego efekt?

Podwójne i bardzo logiczne!

Jeśli nie wierzysz, że w to, że Twoje akcje przyniosą efekty  – nie podejmujesz akcji!
Jeśli nie podejmujesz akcji – nie wierzysz w to, że jakiekolwiek efekty przyjdą i cokolwiek się zmieni!

I koło się zamyka!

Brzmi to trochę jak odwieczny dylemat co było pierwsze jajko czy kura, prawda? Bez wiary nie będzie działań, bez działań nie będzie wiary i pozostaniemy w punkcie wyjścia…

Co więc z tym fantem zrobić i jak to przełamać aby uwierzyć i działania podjąć?

Mam dla Ciebie 3 podpowiedzi.

Pierwsza podpowiedź: 

bardzo często mierzymy wysoko i to czego chcemy jest BARDZO ODLEGŁE od tego gdzie dzisiaj jesteśmy. I ja jestem jak najbardziej za ambitnymi celami, ale bardzo często okazuje się, że jest to za duży przeskok i nie jesteśmy w stanie go zrobić. Przykład: nie lubisz planowania, a nagle zapisujesz sobie 10 celów i chcesz je osiągnąć w miesiąc… Trochę nierealne ponieważ nie masz doświadczeń w działaniu, w dyscyplinie, poza tym 10 różnych celów sprawi, że Twój fokus, zaangażowanie i czas rozjadą się i nie zrealizujesz żadnego! A potem powiesz, że te całe cele nie działają i nie podejmiesz się ich na nowo. Kolejny przykład: zarabiasz dzisiaj niewiele ponad średnią krajową i masz długi, a marzysz o wygodnym życiu bez zmartwień finansowych, wolności finansowej i zarabianiu przynajmniej 3x tyle co teraz. Czy jest to realne? Na przestrzeni czasu i PO zainwestowaniu w siebie, zmianie myślenia i owszem, ale z marszu absolutnie nie! I Ty tą opcję skreślasz, bo wydaje Ci się nierealna, a każdego, który mówi Ci, że się da – posądzasz o oszustwo.

 
Druga podpowiedź:

myślenie i podejście stoją Ci na drodze. Jak? Bardzo prosto! Wystarczy, że nadal jest w Tobie aktywne hasło PRL-owskie “jakby tu zrobić, aby się nie narobić”, czy też drugie mistrzowskie “co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro”. Jeśli działanie = się dla Ciebie kara i ból, to nic dziwnego, że starasz się go dzisiaj unikać. Tyle tylko, że niezależnie od tego jak bardzo na nie nie masz ochoty i tak musisz działać, chodzić do pracy (i pracować dla kogoś) oraz robić całą masę rzeczy, których nie lubisz. Być może mi nie uwierzysz, ale ludzie, którzy dzisiaj żyją lepiej niż Ty – PRACUJĄ I DZIAŁAJĄ MNIEJ NIŻ TY. Co więcej najczęściej całkiem dobrze się przy tym bawią.

Jakim cudem? Oni po prostu myślą i patrzą na życie inaczej niż Ty. Mają inne przekonania, inne nawyki oraz inne podejście. Dla nich działanie jest środkiem do tego aby dostać to czego chcą, a nie karą  i potrafią sobie wytłumaczyć, że dzisiaj coś poświecą, zrobią to co niewygodne, po to aby przez resztę życia mieć z górki.

Trzecia podpowiedź:

czekanie na motywację, gotowość i impuls. Zawsze uśmiecham się gdy to słyszę, bo czekać można w nieskończoność na wenę, znak czy cud i wcale się nie doczekać. Najpierw trzeba ZROBIĆ, a dopiero po zrobieniu poczujesz wyrzut fajnych emocji, flow i chęć aby zrobić dalej. Nie znam nikogo na kogo spadła siła sprawcza w czasie siedzenia na kanapie i pozwalania aby umysł dryfował. To nasza rola:ukierunkować to co się dzieje w głowie, zmobilizować i zrobić choć jedną małą rzecz na początek. Zrobisz jedną, poczujesz fajne emocje, to, że dałaś radę – może uda Ci się zrobić jeszcze jedną, później jeszcze jedną, a potem kto wie… ? Może to jak się czujesz tak Ci się spodoba, że nie przestaniesz.

Pomyśl… tak czy tak robisz całą masę rzeczy każdego dnia… myjesz gary, gotujesz, sprzątasz czy pierzesz… czy w odniesieniu do tych rzeczy czekasz na impuls? Myślę, że nie… Wiesz po prostu, że jeśli nie zrobisz to będzie nie zrobione i dom będzie brudny, rodzina głodna i brak czystych ubrań w szafie… W odniesieniu do Twojego życia jest dokładnie tak samo. Jeśli nie zrobisz – to nie będziesz miała. Twoje życie musi się po prostu stać dla Ciebie ważniejsze niż Twój zlew, wanna czy wyprasowane ciuchy w szafie.

Reasumując: na pewno jest coś, w co jesteś w stanie choć trochę uwierzyć, dać tym myślom kredyt i ruszyć z miejsca. Zrób więc to! Im więcej akcji podejmiesz – tym więcej wiary będziesz miała (ja tak swoją budowałam!!) i tym więcej rzeczy stanie się dla Ciebie możliwe.
Jeśli masz przeterminowane myślenie – to zacznij słuchać czegoś, co pomoże Ci je zmienić i zobaczyć inną perspektywę. Jeśli kuleje Ci ocena własna to ją zbuduj, bo bez niej nie ruszysz. No i nie czekaj na fajerwerki przed działaniem, bo na nie trzeba zapracować.

Sparafrazuję pierwsze zdania:

Im bardziej uwierzysz w to, że Twoje akcje przyniosą efekty  – tym więcej ich podejmiesz.
Im więcej akcji podejmiesz  – tym fajniejsze efekty przyjdą i tym bardziej na plus zmieni się Twoje życie.

I tego Ci właśnie życzę!

Ania Witowska

P.S. nagrania do słuchania w bardzo świątecznej cenie tututu

Foto:Mary Rose Fargo

Menu