Dlaczego płacimy wysoką cenę jeśli podążamy za marzeniami, a jesteśmy odrzucane gdy osiągamy sukces?

3 Komentarze

W grupie, którą prowadzę na FB padło pytanie:

“Dlaczego płacimy wysoką cenę jeśli podążamy za marzeniami i samorealizacją, a jesteśmy odrzucane gdy osiągamy sukces”

Aby wytłumaczyć to zachowanie zrobię krok do tyłu i wytłumaczę co się dzieje gdy słyszymy słowo “sukces”, ponieważ tu się wszystko zaczyna. 

Gdy pada słowo sukces ludzie dzielą się na dwie grupy: na tych, którym oczy zaczynają się błyszczeć i widzą potencjalne możliwości i na tych, którzy czują dyskomfort, odwracają wzrok i udają, że tematu nie ma.

U tych pierwszych odzywa się ekscytacja i ambicja, u tych drugich czucie się gorszym, złość i zazdrość.

Ci pierwsi są ciekawi jak ta osoba to zrobiła, pytają i szukają odpowiedzi aby samemu też pójść do przodu.
Ci drudzy uważają, że to jest personalny atak na nich, że ktoś chce im dokopać, wywyższyć się i sprawić im przykrość.

Osoby z pierwszej grupy widzą pracę włożoną w sukces, zaangażowanie i wysiłek. Doceniają tego kogoś i cieszą się, że jest to kolejny dowód na to, że się da. Osoby z drugiej grupy starają się w jakiś sposób sukces i osobę, która go osiągnęła umniejszyć. Szukają dziury w całym, próbują wsadzić szpilę.

Skąd takie skrajne postawy? 

Z wiary w swoje możliwości. Z oceny własnej. Z tego na co uważamy, że nas stać. Z tego ile chcemy z siebie dać. Z tego ile za siebie i swoje życie bierzemy odpowiedzialność.

Jeśli jesteś w grupie pierwszej to wiesz, że pracą nad sobą, podejmowaniem akcji, konsekwencja i determinacja sprawia, że możesz zrealizować swoje cele na życie. Kręci Cię to, ekscytuje i jesteś ciekawa jak daleko możesz zajść. Masz świadomość tego, że da się i mówisz “dlaczego niby nie ja?” Masz ambicje, wysokie standardy i nie interesuje Cię życie szaraka. Lubisz odnosić sukcesy i lubisz być z siebie dumna. Mierzysz wysoko i co więcej – sięgasz po te swoje cele i marzenia. 

Jeśli jesteś w drugiej grupie to boisz się zmiany i wychodzenia poza to, co już znasz. Najlepiej jakby wszystko zostało “po staremu” i każdy miał po równo (niezależnie od tego co robi i ile robi). Nie wierzysz w siebie i w to, że mogłabyś sięgnąć po duże rzeczy i dlatego czujesz się nieswojo. Masz nadzieję, że “kiedyś” coś się zmieni, “kiedyś” staniesz się odważna, ale nie podejmujesz zdecydowanych akcji. W międzyczasie widzisz jak inni idą do przodu, a Ty nie. Tłumaczysz sobie, że przecież nie jest z Tobą tak źle, że na tle tych, którym się gorzej powodzi Ty całkiem okay sobie radzisz… ale w środku wcale nie czujesz się z siebie dumna i wiesz, że masz potencjał na dużo więcej.

I teraz mogę wrócić do pytania Agnieszki:

“Dlaczego płacimy wysoką cenę jeśli podążamy za marzeniami i samorealizacją, a jesteśmy odrzucane gdy osiągamy sukces”

Gdy ktoś z pierwszej grupy odnosi sukces i jest otoczony osobami z drugiej grupy – to pojawia się problem. Ponieważ osoby z drugiej grupy wcale ale to wcale nie są szczęśliwe widząc to! I pojawia się kąsanie, pierwszej klasy hejcik, krytyka, próby wbicia w poczucie winy (zmieniłaś się… już nie jesteś taka jak byłaś..wywyższasz się), dowalanie (osiągnęłaś to, ale przecież “x” ci nie działa… ), umniejszanie (to nic takiego, każdy przecież tak może), robienie z siebie tej biednej (miałaś szczęście, ja niestety nie… ktoś ci na pewno pomógł… gdybym miała takiego męża to też bym dała radę)…

Jakby tego było mało to jeszcze dodatkowo w polskim społeczeństwie nadal nie lubi się sukcesu (cwaniacy, przekręci, dorobkiewicze, karierowiczki, zimne wyrachowane s…), a głaszcze się po głowie i tłumaczy tych, którym się nie chce… którzy są leniwi… którzy zawalają tematy, a potem wchodzą w rolę ofiary. Innymi słowy, jeśli masz bałagan w życiu, dużo narzekasz i głośno płaczesz – dostaniesz wsparcie i sympatię podobnych do ciebie. Jeśli swoją pracą zapracujesz na lepsze i odbijesz trochę w górę – dostaniesz zazdrość, krytykę i wykluczenie.

Co więc zrobić?

Jeśli jesteś w pierwszej grupie kochana – to po pierwsze pogratuluj sobie i przybij piątkę, bo Twoja postawa jest godna naśladowania. Zrobiłaś coś naprawdę dużego! Po drugie – przestań przejmować się głosami ludzi, którym się nie chce! Którzy dali za wygraną w odniesieniu do swoich marzeń i ambicji. Którzy zamiast wziąć przykład i zastosować coś u siebie, próbują Cię sciągnąć w dół. Poszukaj podobnych do siebie, a wtedy nie będziesz miała tego problemu! Po trzecie – chroń to co zbudowałaś! Nie po to włożyłaś tyle wysiłku i pracy aby teraz zaprzepaścić to! Skoro Ty mogłaś, to każdy inny też może (zmobilizować tyłek, zrobić trochę poświęceń i ogarnąć się). Po czwarte – wiem, że chciałabyś innym pokazać, że też mogą, ale pamiętaj powiedzenie “możesz przyprowadzić konia do wody, ale nie możesz kazać mu pić. Czyli, że możesz pokazać komuś, że życie staje się dużo prostsze i przyjemniejsze gdy odnosimy sukcesy, ale ktoś musi chcieć to w swoim życiu zastosować.

Na zakończenie wrócę do pytania Agnieszki… Czy odrzucenie przez tych, którym się nie chce jest wysoką ceną za sukces? Na to każdy sam musi sobie odpowiedzieć. Ja odwrócę trochę kota ogonem i napiszę: zmarnowanie potencjału i tego kim możemy być i co możemy ze swoim życiem zrobić tylko dlatego, że komuś się to nie podoba – jest potwornie wysoką ceną.

pozdrawiam i kibicuję Ci w drodze po Twoje sukcesy (zapraszam też na wyzwanie, które pomoże Ci w tym tutaj, i do programu, który pomoże Ci jeszcze pozytywniej myśleć tutaj)

Ania Witowska

(autor obrazka poszukiwany)

Menu