Spowiedź, którą chcesz przeczytać…

5 Komentarzy

Nie zdążyłam jeszcze otworzyć oczu, a już mnie dopadły myśli. Myśli i ten okropny ucisk w splocie słonecznym, który jak obręcz w beczce zaciskał się i pozbawiał możliwości oddychania. Dzień wcześniej listonoszka przyniosła polecony ze spółdzielni i nawet bez otwierania wiedziałam co w nim jest. Po raz kolejny przelatywałam w głowie przez wszystkie możliwe opcje, ale nadal wyglądały tak samo – nie miałam skąd wziąć kasy aby zapłacić zaległości. Co więcej, nie bardzo wiedziałam jak wyrwać się z tego błędnego koła. Koła długów, braku godziwej pracy, bycia samotną mamą, koła niskiego poczucia wartości, koła samotności, niewiary i uczucia, że niezależnie od tego co robię moje życie jest do bani.

Pamiętam bardzo dobrze te wszystkie poranki i noce, kiedy leżałam godzinami nie mogąc zasnąć. Moje czarnowidztwo, ponuractwo, zamartwianie się, “mielenie w głowie” ciągle tych samych zdań typu: czemu mnie to spotyka? dlaczego jest tak źle? wyryły mi się w głowie na dobre. Wyryły się i stały się przestrogą, aby już nigdy więcej sobie samej tego nie zrobić.

Teraz po latach gdy patrzę wstecz na swoje życie – widzę wyraźnie, że w jakiś sposób “zafundowałam” to sobie na własne życzenie, że były rzeczy i sytuacje, których dałoby się uniknąć, gdyby tylko ktoś powiedział mi wtedy to, co ja dziś mówię ( a właściwie piszę) Tobie.

Kolejność dowolna

Po pierwsze: nie pozwalaj aby zaległości czy to emocjonalne czy też finansowe urosły do wielkości Mount Everestu, bo gdy taka góra się na Ciebie przewróci – możesz się z pod niej nie wygrzebać. Jeśli jest źle -pozwoliłaś i czujesz pętlę na szyi- zacznij uwalniać emocje (pisz, wykrzycz się) a w temacie finansów – poinformuj o swojej sytuacji i opracuj wspólnie z osobami/instytucjami, którym jesteś coś winna plan.

Po drugie: przestań być siłaczką! Nie musisz sobie ze wszystkim radzić sama, nie musisz nikomu niczego udowadniać, poproś o pomoc osoby bliskie bądź specjalistę.

Po trzecie: przestań udawać, że jest dobrze (zarówno przed innymi jak i samą sobą). Bądź obiektywna na tyle na ile potrafisz, podsumuj swoje życie, spisz na kartkę problemy, ustal kolejność ich realizacji i zacznij wprowadzać to w życie. Koniec spychologii!

Po czwarte: przestań jęczeć! Wyżalić się można raz, no może dwa, ale robienie tego non stop nie pomaga! Nakręca Twoje negatywne myślenie, sprawia, że czujesz się jeszcze bardziej przytłoczona i uważasz swoje życie za jeszcze gorsze niż jest.

Po piąte: zaakceptuj sytuację i weź odpowiedzialność. Akceptacja wcale nie oznacza, że zgadzasz się na to co jest i nie zamierzasz nic z tym dalej robić – jest wręcz przeciwnie. Akceptacja – to zaprzestanie walki – to zrobienie życiowego remanentu, spojrzenie na fakty i koniec “osobistej ślepoty” i udawania, że nie ma tematu. Dopiero gdy przestaniesz walczyć z rzeczywistą sytuacją i przyjmiesz “na klatę” jak jest -możesz konstruktywnie zacząć myśleć i ruszyć do przodu.

Po szóste: domagaj się swoich praw. Ja odpuściłam i wiem, że zrobiłam błąd, np zwalniając ojca mojego syna z odpowiedzialności i unosząc się dumą, zgadzając się na nie niewłaściwe potraktowanie w pracy w ramach świętego spokoju… Masz prawo, aby być traktowana godnie i z szacunkiem- nie odpuszczaj! bo jeśli nie zadbasz o swoją godność, prawa i granice – inni z przyjemnością je pogwałcą

Po siódme: przestań karmić się mrzonkami. Czym? ano tym, że kiedyś wygrasz w totka, albo, że zjawi się książę z bajki, zatrzyma przy drodze swoje piękne i drogie auto i zakocha się w Twoim wewnętrznym pięknie (którego Ty sama nie dostrzegasz) i uratuje Cię od Twojego własnego życia. Wierzenie w takie bzdury jest miłe jako fantazje przed zaśnięciem, ale im dłużej będziesz myślała o tym jak o swojej desce ratunkowej – tym dłużej będziesz tkwiła w swojej trudnej sytuacji. Niestety albo stety – trzeba ruszyć tyłek i zadbać samej o swoje życie.

Po ósme: przełam rutynę. Dopóki codziennie będzie tak samo, te same seriale, te same profile na fejsie, Ci sami bierni znajomi, te same negatywne myśli i nastawienie do życia – nic nie ma prawa się zmienić! Sięgnij po inspirującą książkę (biblioteki są za darmo), zapisz się na kurs (można znaleźć za free w internecie), zrób cokolwiek, co wyrwie Cię z_tego_co_zawsze

Jeśli będziesz naprawdę gotowa – inspiracja się pojawi. Jeśli naprawdę będziesz chciała odmienić swoje życie – odpowiedzi i nauczyciele przyjdą!

Moim osobistym przełomem był kurs, który dał mi ziarenko nadziei, że da się inaczej, że niezależnie od tego jak jest źle – można się dźwignąć i z osobistego piekiełka przenieść do osobistego raju. Dopiero w momencie gdy wstrząśnięto mną i pokazano inną interpretację sytuacji – wyrwałam się z letargu, bierności i zaczęłam inaczej patrzeć na siebie, świat i możliwości.

Dziś żyję życiem, które kocham i pomagam kobietom, które są gotowe na zmiany na lepsze. Wiem jak źle może być, ale wiem także jak niewiele trzeba, aby zaczęło być lepiej. Nie głaszczę po głowie, nie cytuję ładnych formułek z książek, autorskimi technikami i warsztatami prowadzę krok po kroku do lepszego życia.

Dziś uczciwie, bez owijania w bawełnę “spowiadam się” z moich grzechów zaniedbań, z bycia naiwną, negatywną, zamartwiającą się, ale przede wszystkim z niechęci do bycia odpowiedzialną za samą siebie i marnowania przez lata swojego życia.

Jeśli jesteś gotowa, mogę pomóc Ci z Twoimi osobistymi tematami. Wspólnie przepędzimy “demony”, przemeblujemy w głowie i zrobimy “życiową przeprowadzkę”. Idziesz czy zostajesz?

Warsztaty na żywo   30 dniowe wyzwanie  Poczucie Wartości  Wewnętrzna Siła  Prawo Przyciągania

pozdrawiam,

Ania Witowska

Menu